AO po nowym roku zacznie spadać, ale zima wciąż pod znakiem zapytania.

Analizując mapy ciśnienia, zwłaszcza te obejmujące całą Hemisferę Północną dostrzec można niewielki wzrost ciśnienia nad Arktyką. Na razie jednak nie będzie on bardzo znaczący, a sam wir polarny raczej pozostanie na swoim miejscu. Natomiast w ostatnich krótszych prognozach znowu pojawił się trend schodzenia górnej zatoki znad Morza Barentsa przez Skandynawię oraz kraje Bałtyckie do Turcji, co oznacza cykliczne spływy chłodu po jej zachodniej stronie, czyli powrót do temperatur na granicy przedzimia i zimy. Mimo bardzo wysokiego AO i NAO w ostatnim czasie spływ typowo atlantyckiej, łagodnej masy powietrza ograniczył się jedynie do chwilowego incydentu, a silna zachodnia cyrkulacja na chwilę obecną wydaje się być wstrzymana, co warunkuje przede wszystkim ponownie słabnący Wyż Azorski oraz słabogradientowe ciśnienie na wschód od Nowej Funlandii w okolicach chłodnej plamy SST. Bardziej dynamiczne wielkoskalowe ruchy powietrza przesunęły się ponownie nad cieplejsze o ponad 8 stopni od normy wieloletniej wody Morza Grenlandzkiego i Morza Barentsa. Wydaje się że ten ogromny potencjał ciepła szybko nie zostanie wyczerpany, a fala planetarna w tej części NH jeszcze długo pozostanie nienaruszona. Oczywiście przy takiej cyrkulacji zima z opadami śniegu w naszym kraju jest możliwa, ale pod kilkoma warunkami.

– po pierwsze wyże nad kontynentem muszą słabnąć,
– powinien pojawić się dodatkowy klin w okolicach Grenlandii,
– wyż Azorski powinien pozostać słaby,
– fala górna musi schodzić zdecydowanie południkowo i propagować bardziej na S lub SW (nie na SE jak obecnie) próbując kształtować blokady najlepiej z odcinaniem, ale z efektem cyklonu wtórnego znacznie bliżej aniżeli w okolicach Turcji,

Trzeba powiedzieć że bardzo ciężko będzie w najbliższych dniach o wystąpienie kilku z powyższych warunków jednocześnie, dlatego zima mimo lepszych prognoz wciąż pozostaje pod dużym znakiem zapytania, i chociaż w niektórych miejscach w najbliższych dniach chwyci całodobowy mróz, to nawet kilkucentymetrowe wartości pokrywy śnieżnej wciąż będą trudne do osiągnięcia. Szansa na większe opady śniegu pojawia się dopiero między 3 a 7 stycznia, ale trudno tutaj mówić o pokrywie śnieżnej skoro nawet temperatury nie są do końca rozstrzygnięte. Pozostaje nam jedynie baczne obserwowanie rozwoju sytuacji.