Czyżby rekordowy kwiecień? Pierwsze prognozy na długi majowy weekend.

Jak się okazało nasz poprzedni artykuł ostatecznie zwiastował zakończenie okresu z naprzemiennym pojawianiem się typów pogody znamiennych dla wiosny oraz zimy (ze znaczną przewagą tych drugich). Jednak nieco wbrew logice okres, który nastał po tej meteorologicznej huśtawce trudno zakwalifikować do którejś z klasycznych polskich pór roku. Fenologicznie jest to z całą pewnością wiosna (której postępujący rozwój widać wręcz z dnia na dzień), natomiast meteorologicznie od 3 tygodni balansujemy na granicy późnej wiosny oraz wczesnego lata, czyli w średnich dobowych dla obszaru Polski w zakresie 13-17°C. Oczywiście są rejony, gdzie jest cieplej jak i takie, gdzie mamy wyraźnie chłodniej – szczególnie mieszkańcy Wybrzeża mogą się o tym przekonać, gdyż Bałtyk o tej porze roku jest wciąż b. zimny, a na północy spowity wręcz solidną pokrywą lodową.
O tym z jak nietypowym miesiącem mamy do czynienia najlepiej świadczy wykres 10-dniowej średniej ruchomej temperatury dla obszaru Polski, gdzie nieprzerwanie od 12 dni(!) bite są dobowe rekordy dla tegoż parametru klimatu. Taki okres oczywiście musi przekładać się na wysoką anomalię miesięczną temperatury i wg. stanu na 23 kwietnia anomalia miesięczna temperatury wynosi +5,09°C w stosunku do okresu 1980/2010 (+5,96°C w stosunku do normy 1960/90) i o ok 1°C przekracza dotychczasowy rekord kwietnia, który wg. serii poltemp (prowadzonej przez meteomodel.pl) należy do kwietnia 1800r. Jak na pozostałe 7 dni miesiąca jest to całkiem solidny zapas, choć należy pamiętać, że 3 dekada kwietnia wg. polskich norm klimatycznych odznacza się szczególnie szybkim wzrostem temperatury – różnica między średnią dla 30 kwietnia względem 20 dnia miesiąca to aż 3,68°C. Stąd też wystarczy, że ostatnie 7 dni będzie charakteryzowało się temperaturami w pobliżu normy, a rekord wcale nie padnie.

Spójrzmy więc jak prezentują się prognozy na kolejne 7-10 dni, pamiętając, że już 28 kwietnia dla wielu szczęśliwych Polaków zaczyna się najdłuższy weekend tego roku, trwający nawet do 9 dni. Jeszcze kilka dni temu prognozy wieszczyły postępujące ochłodzenie, a sama majówka miała być niezbyt ciepła, ze sporą ilością opadów. Jednak 2 dni temu w prognozach nastąpił wyraźny przełom i wygląda na to, że od 28 kwietnia mamy szansę na kolejny okres wyraźnego ciepła. Wg. uśrednionych prognoz modelu ECMWF na zachodzie kontynentu znów miałaby powstać stacjonarna zatoka geopotencjału, która wraz z wyżem na wschodzie kontynentu pompowałaby na Bałkany oraz do Europy środkowo-wschodniej gorące powietrze z południa. Wartość T850 powyżej 12°C na południu Polski w samym końcu kwietnia oznacza, że przy udziale wiatrów fenowych oraz wysoko świecącego Słońca istnieje spore prawdopodobieństwo pierwszych w tym roku przekroczeń granicy 30 stopni. Należy również zauważyć, że z uwagi na bliskość zachodnioeuropejskich niżów istniałoby wysokie ryzyko okresowych burz, szczególnie w zachodniej połowie kraju.

Prognozy wyglądają w tym momencie na stabilne, niemniej nie można zapominać, że taka sytuacja baryczna oznacza balansowanie na granicy dwu bardzo różnych mas powietrza – gorącej zwrotnikowej masy z południa kontynentu oraz umiarkowanej znad oceanu i nawet niewielkie (w skali kontynentu) przesunięcia tej granicy mogą mieć bardzo duże znaczenie dla charakteru odczuwanej przez nas pogody, a tym samym utrudniać układanie planów na długi majowy weekend.

 

Źródła: meteomodel.pl, meteociel.fr