Nadciąga przedzimie – czyli przedsezonowy bufor bezpieczeństwa.

Dzisiaj artykuł o najwspanialszym okresie roku. Jeżeli nie zmieniliście jeszcze opon na zimowe, to chyba powinniście to zrobić. Niebawem za oknem pojawi się wszystko co kochamy, albo wszystko co bardzo chcielibyśmy przespać – czyli oblodzenia, oszronienia, mgły, i nasz ulubiony “stratus” na niebie. Spokojnie, jeżeli nawet nie przeczytacie tego artykułu, to pogoda sprawi że sami sprawdzicie bieżnik, zajrzycie do szafy czy czegoś ciepłego nie brakuje, zakupicie nowe kapcie. Przedzimie to okres w którym pogoda do nas przemawia, ostrzega przed nadchodzącą zimą, to taki “bufor bezpieczeństwa” dla zapominalskich. 0 – 5, te cyfry trzeba zapamiętać, bo to właśnie one w kolejnych dniach będą najczęściej widoczne na naszych termometrach. Nocą przymrozki – przygruntowe, małe i duże, wszelkie chwyty dozwolone, a nad ranem mgły ciągnące się nawet do południa. Wszystko to dla podniesienia naszego komfortu termicznego. A jeżeli dodamy do tego zanieczyszczenia, pozostaje jedynie usiąść na kanapie, otworzyć książkę albo piwo, i delektować się wszystkim tylko nie pogodą. Dobrze że chociaż życie umilać nam będą świąteczne reklamy podprogowo pojawiające się na ekranach telewizorów już od czerwca, a legalnie od 2 listopada. Dobrze że wspaniałomyślni producenci różnych fascynujących produktów bezinteresownie pozwalają nam przeżyć przedzimie w świątecznej atmosferze, bardzo im za to dziękujemy.

Zajmując się jednak w wolnej chwili mapami pogodowymi można dostrzec że nad kontynentem zaszło sporo zmian. Pojawiło się trochę wysokiego ciśnienia pochodzenia kontynentalnego, które niebawem będzie rozbudowywać się na zachód, a to oznacza że do nas w początkowej fazie blokowania przenosu strefowego napływać będzie powietrze ze wschodu i to właśnie ono sprowadzi typowo przedzimową pogodę. Jednocześnie na mapach długoterminowych widać dużo większy jęzor zimnego powietrza napływający w stronę Europy aż zza Uralu, ale czy to powietrze po okresie przedzimia popłynie daleko do Europy zależeć będzie przede wszystkim od dalszej transformacji układu fal planetarnych. Według niektórych wiązek deterministycznych jak również tych uśrednionych taki scenariusz jest prawdopodobny, jednak z ustalaniem bardziej wiarygodnej wersji należałoby się wstrzymać jeszcze kilka dni – dystans jest zawsze wskazany. Jeżeli jednak prognozy by się sprawdziły to pierwszego uderzenia zimy można byłoby się spodziewać już w końcówce listopada.

Pozostaje obserwacja modeli oraz śledzenie wiązek NAO i AO istotnych wskaźników w szerszym zakresie czasowym prognozy.