Polska między wyżem a cyrkulacją strefową aż do świąt – Atlantyk czeka na słabnący wyż.

Dwa silne trendy o których pisałem w poprzednim artykule stworzyły nam przedświąteczny scenariusz pogodowy. Polska od dobrych kilku dni znajduje się między Atlantyckim strumieniem powietrza niesionym zachodnią cyrkulacją, a wyżem który jak na razie mocno próbuje zablokować niż górny usytuowany nad północnym Atlantykiem. Wygląda jednak na to że blokada nie będzie aż tak trwała jak sugerowały pierwsze prognozy CFS (co już od kilku dni sugeruje ocieplający się model CFS weekly), dlatego wyż bardzo powoli będzie niwelowany przez mocno napierające z zachodu dwa centra baryczne, jedno stanowiące klin Azorski, a drugie ulokowane nad Islandią. Oznacza to oczywiście duży skok wiązek NAO do wartości dodatnich oraz wzrost prędkości wiatru na zachodzie kontynentu, zwłaszcza na Wyspach Brytyjskich. U nas zmiana pogody nie będzie jednak mocno zauważalna dopóki wyż kontynentalny będzie na swoim miejscu (czas ten jest różny, w zależności od modelu). Nie zmienia to jednak faktu że wyż ze względu na swoje położenie stwarza warunki bardziej przedzimia niż zimy z nocnymi przymrozkami oraz bardzo niewielkimi opadami stałymi, mieszanymi lub marznącymi. Dodatkowo często mamy do czynienia z zachmurzeniem warstwowym charakterystycznym dla tzw. “zgniłych wyżów”.

Chociaż aktualne anomalie t2m  dla grudnia jeśli chodzi o Polskę wskazują na temperaturę w granicach normy do lekkich plusów w zależności od regionów, nie jest to dla nikogo pogoda wymarzona jeśli chodzi o okres przedświąteczny. Opadów jest niewiele, a temperatura odczuwalna niska przez dużą wilgotność powietrza. Nocne, czasem spore przymrozki powodują natomiast że mokre podłoże o porankach zmienia się w niebezpieczne lodowisko, dlatego bez obuwia zimowego ani rusz, a taki typ pogody raczej nikogo nie satysfakcjonuje, bez względu na preferencje. “Zima widmo” to chyba najlepsze określenie dla panującej aury. Taki stan między młotem a kowadłem powinien utrzymać się do świąt, po czym wyż naturalnie zostanie wchłonięty przez klin azorski przez co wiatry powinny zmienić kierunek na zachodni i do Polski powoli zacznie płynąć łagodniejsze powietrze. Na razie jednak w prognozach wciąż nie widać dużych skoków temperatury, tak więc o grudniowych rekordach z ostatnich lat raczej możemy zapomnieć. Dopiero okres poświąteczny może przynieść dużo silniejszą adwekcję ciepła, tak zasugerowały nam dzisiejsze wiązki GFS, same święta natomiast z dużym prawdopodobieństwem przyniosą pogodę podobną do obecnej z tym że temperatura może być wyższa o 2-3 stopnie, tak więc o białe święta na nizinach będzie bardzo ciężko.