Zima będzie słabnąć, w perspektywie tygodnia widać powrót cyrkulacji strefowej

Po bardzo intensywnych konwekcyjnych opadach śniegu występujących nad wschodnią częścią województwa pomorskiego, oraz północnym wschodzie warmińsko-mazurskiego, północno wschodnia część kraju jeszcze bardziej podkreśliła swoją przewagę nad południowo zachodnią jeśli chodzi o pokrywę śnieżną. Oczywiście najwięcej śniegu leży na terenie Beskidów i Tatr, jednak ze względu na występujący tam silny efekt orograficzny nie powinniśmy ich porównywać z obszarami położonymi niżej. Spore ilości śniegu leżą w tej chwili w województwach: pomorskim, warmińsko-mazurskim, podlaskim, mazowieckim oraz północnej części woj. lubelskiego gdzie pokrywa śnieżna w wielu miejscach przekracza 10 cm, jednak zdecydowanie najwięcej białego puchu obszarowo leży na wschodzie podlaskiego. Jutro natomiast  IMGW udostępni aktualne, nowe odczyty pokrywy śnieżnej ze swoich certyfikowanych stacji pogodowych i nie ma wątpliwości że królem śniegu zostanie wówczas obszar Trójmiasta i okolic gdzie po nocnym efekcie jeziora przybyło 10-15 cm śniegu, a za dnia pokrywa ta w niektórych miejscach mogła się jeszcze podwoić. Czekamy więc z niecierpliwością na oficjalne odczyty.

Nieco inaczej jeśli chodzi o pokrywę śnieżną sytuacja wygląda w pasie centralnym, tam śnieg padał w ostatnich dniach umiarkowanie lub słabo i przeważnie pokrywa śnieżna nie wynosi więcej niż 5-10cm. Mówimy tutaj o zachodzie pomorskiego, wschodzie kujawsko-pomorskiego, łódzkim, zachodzie i południu woj. mazowieckiego, świętokrzyskim, podkarpackim, wschodniej i centralnej części Małopolski. Na korzyść tych regionów działa niska temperatura, stosunkowy brak nasłonecznienia i lekkie opady śniegu, to zapobiega wietrzeniu powstającej pokrywy śnieżnej przez co w ogólnym rozrachunku śniegu nie ubywa.

Najgorzej natomiast sytuacja z pokrywą śnieżną wygląda na zachodzie Małopolski, Śląsku, Opolszczyźnie, Dolnym Śląsku, woj lubuskim, zachodniopomorskim i wielkopolskim, tam pokrywa śnieżna przeważnie nie przekracza 5cm. W pasie od Szczecina po Kraków leży przeważnie 2-4cm śniegu i tylko lokalnie pokrywa ta jest większa, mowa tutaj o terenach nie położonych na terenach górzystych, bo trzeba powiedzieć że w Sudetach pokrywa śnieżna przekracza miejscami 30-40 cm. Oczywiście po dzisiejszych niewielkich opadach śniegu sytuacja ta może być nieco inna, jednak całościowo te regiony wypadają najsłabiej. Trzeba jednak zaznaczyć że zdecydowanie najniższą pokrywę śnieżną w styczniu notowały województwa południowe i północno zachodnie kraju, na zachodzie dla odmiany pierwszy atak zimy przyniósł nieco wyższą pokrywę śnieżną, dlatego ogólnie styczeń w tych regionach nie wyglądał najgorzej.

Poniżej zestawiam do wglądu odczyty wysokości pokrywy śnieżnej z różnych stacji pogodowych z ostatnich 4 tygodni licząc od dnia wczorajszego.

xsnow.gif.pagespeed.ic.jB4KvTCJeo

 

Jeśli chodzi o prognozę na kolejne dni, wygląda na to że zima będzie stopniowo słabnąć, co zwiastują prognozy odbudowy wielkiej doliny geopotencjału odpowiedzialnej za aktywność cyrkulacji strefowej, oraz ponowny wrost znaczenia klina azorskiego nad Północnym Atlantykiem, taką sytuację zwiastują już od dobrych kilku dni prognozy indeksu NAO. Dodatkowo w trendach ciśnienia widać również wzrost AO, co w konsekwencji może przyczynić się do ponownego wessania wiru polarnego nad koło podbiegunowe. Nie ma na razie szans na to że ten proces nastąpi gwałtownie, dlatego zima raczej nie ustąpi w sposób błyskawiczny, wcześniej będziemy musieli pomęczyć się z opadami śniegu stopniowo od zachodu przechodzącego w deszcz, dopiero kiedy cyrkulacja strefowa odzyska kondycję do kraju popłynie atlantyckie ciepło, ale na wiązkach ensemble widać to dopiero w perspektywie tygodnia.