Niż Lars i kolejny zimowy akcent pogodowy – mocno sypnie na wschodzie kraju.

Dyskusja na temat możliwego scenariusza pogodowego w następnych godzinach jest tak zagorzała, że nie potrzeba w zasadzie żadnego wyjaśnienia, a większość naszych stałych użytkowników ma wiedzę kompletną na ten temat. Chciałbym jednak ustosunkować się do sytuacji i nakreślić możliwy scenariusz w kontekście prognozy długoterminowej. Oczywiście najpierw musimy wziąć na tapetę nasz poniedziałkowy niż, który prawdopodobnie pozostanie ikoną aktualnego sezonu, a być może będzie wspominany przez lata. Po pierwsze dlatego, że w siedmioletniej historii bloga nie było sytuacji w której jeden niż wywoływałby tyle emocji, a po drugie są ku temu powody. Niż Lars charakteryzuje się dość nietypową trajektorią ruchu, a wynika to z dużej chaotyczności pola geopotencjału nad Europą. Być może też dlatego modele miały spore problemy z wyliczeniem stabilnej wiązki opadowej. Niż prawdopodobnie idąc torem zbliżonym do Vb zahaczając o Polskę południowo-wschodnią zmieni kierunek i powędruje nad pogranicze Litwy i Białorusi. Trajektoria ta pozwoli na podesłanie dużej wilgoci wzdłuż naszych wschodnich granic kraju. Wiadomo że pas najintensywniejszych opadów będzie się rozciągał z południa na północ nad wschodnim dorzeczem Wisły. Szczególnie silnych opadów spodziewamy się na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie, a w późniejszym terminie we wschodniej części woj. mazowieckiego oraz na Podlasiu. W tym ostatnim regionie opady mogą trwać najdłużej i tam właśnie należy się spodziewać największych przyrostów pokrywy śnieżnej (25 – 40cm) W Polsce południowo-wschodniej i na Lubelszczyźnie przyrosty pokrywy za wyjątkiem gór nie powinny przekroczyć 25-35cm. Śnieg spadnie również w we wschodniej Małopolsce (15-25cm) oraz w woj. świętokrzyskim (10-20cm). Mniejszych sum opadów można się spodziewać również na południu i w części centralnej Małopolski oraz w centralnej części woj. mazowieckiego. Oczywiście wartości te są mocno orientacyjne. W związku z wymuszaniem orograficznym w paśmie wyżynnym i podgórskim oraz możliwą dodatkową konwekcją wartości te mogą być znacznie przestrzelone w obie strony. Nie można też pominąć prognozowanej gwałtowności opadu na Podkarpaciu. Tutaj możliwy jest chwilowy prawdziwy “blizzard” jakiego ludzkie oko w tym regionie dawno nie doświadczyło. Zalecamy dużą rozwagę w planowaniu podróży w tym czasie. Wszelkie wyjazdy lepiej odłożyć na później. Oprócz silnych opadów pojawi się również wiatr powodujący dodatkowe duże utrudnienia komunikacyjne. W pozostałej części kraju padać raczej nie powinno, ale nie będzie można liczyć na dużo przejaśnień i słońca. Temperatura będzie bardzo wyrównana (w całym kraju w okolicy zera), natomiast w strefie silnych opadów i wiatru jej odczucie będzie zgoła odmienne.

Prawdopodobnie niżem tym nie zapoczątkujemy okresu panowania “Bestii ze Wschodu”. Co prawda spłynie arktyczne powietrze, jednak nie widać jeszcze dużych spadków temperatury. Dodatkowo możliwe że za kilka dni pojawi się początek kolejnej, niezbyt dużej odwilży ze strefami opadów, tym razem z zachodu i taka pogodowa mieszanka mogłaby potrwać około tydzień. Sytuacja mogłaby ulec zmianie pod koniec pierwszej dekady lutego. Od dłuższego czasu mamy w prognozach trend do pompowania bardzo mroźnego powietrza nad Skandynawię, które w późniejszym czasie mogłoby spłynąć z północy na południe, a poprzedzone miałoby być to jedno lub dwudniową dużą odwilżą z wysokimi temperaturami dochodzącymi ponownie do 10 stopni. Przepowiadany chłód mógłby objąć już bez wyjątków cały kraj i mógłby to być najdłuższy okres chłodu od co najmniej kilku lat. Oczywiście to wciąż tylko prognozy, niemniej warto się im przyglądać.

Poniżej zrzut z tygodniowych prognoz CFS