Quo vadis? Dokąd zmierzasz pogodo? Potencjalne warianty na święta.

Przyznam szczerze że już miewałem bóle głowy przed niejednymi świętami patrząc na to co wyprawiają modele, ale tym razem jest to prawdziwa migrena, tym bardziej że to co mówią nam modele o nachodzących dniach zupełnie nie pokrywa się z prognozami tygodniowymi. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że w mediach panuje totalny chaos. Codziennie można znaleźć wpisy o bestiach z północy przy jednocześnie pojawiających się informacjach o możliwej odwilży w okresie świątecznym. Mamy więc zagadkę i żeby ją rozwiązać potrzebujemy trochę cierpliwości. Każdy sezon ma pewien schemat transformacji, czyli prawdopodobnych scenariuszy występujących po sobie, dlatego często  w sekcji dyskusyjnej wspominamy by nie przywiązywać się do odległych prognoz. Kiedy mówię, o konfiguracjach, scenariuszach czy też transformacjach nie jest to tylko pusta nowomowa ponieważ konfiguracje te, mają pokrycie w tekstach naukowych. W dalszej części artykułu nieco się wyjaśni. Ale zacznijmy od tego że na mapach rozkładu izoterm czasem widać znacznie więcej niż nam się wydaje, pod warunkiem że skróciliśmy czas prognoz do niezbędnego minimum, a minimum to jest ruchome i zależne od prognozowanych typów cyrkulacji w prognozowanym bliższym terminie. Natomiast, upływający czas powoduje że ilość możliwych konfiguracji zmniejsza się i obraz staje się czytelniejszy, można powiedzieć, że to prawie czysta matematyka, prawie bo w ostateczności przydaje się jednak szczypta wiedzy z zakresu meteorologii. Natomiast przekładając to jeszcze na ludzkie relacje, warto przeczekać okres w którym modele mają dużo do powiedzenia, w końcu łatwiej słucha się kogoś kto mówi mniej, a z sensem. Ale do rzeczy, nie jestem tu przecież od byle paplaniny. “Quo vadis” to dzisiejszy nasz temat. Dokąd zmierzamy? Patrząc na mapy, widać cień szansy na to, że uda nam się w końcu trafić szóstkę w totolotka. Sądzę że aktualnie ilość możliwych konfiguracji zmniejszyła się w stopniu wystarczającym i o dziwo wyglądające na bardzo rozstrojone prognozy uchyliły nam nieco rąbka tajemnicy. W którymś z moich artykułów (w poprzednich sezonach) powoływałem się na klasyfikację typów cyrkulacji Osuchowskiej-Klein, jest to dość stara klasyfikacja ale wciąż obowiązująca. W klasyfikacji tej odnosimy daną sytuację bezpośrednio do wzorcowego typu cyrkulacji. Każdy z typów odpowiada określonemu rozkładowi ciśnienia na poziomie morza, a determinowany jest efektem położenia głównych układów ciśnienia w obszarze Europy i Północnego Atlantyku. Typów cyrkulacji jest trzynaście w tym jeden pośredni, ale co najważniejsze na ich podstawie można odczytywać możliwe warianty pogody.

Poniżej klasyfikacja (gdzie wartość w nawiasie to procentowy udział we wszystkich typach cyrkulacji).

Typy cyklonalne:

A(5.8) – zachodnia,

CB(15.4) – północno-zachodnia,

E0(10,8) – północno-wschodnia i wschodnia,

F(4.6) – południowo-wschodnia,

B(5.6) – południowa

D(7.1) – południowo-zachodnia

Typy antycyklonalne:

C2D(9.3) – zachodnia

E2C(4.3) – północno-zachodnia

E(16.4) – północno-wschodnia

E1(9.6) – południowo-wschodnia i wschodnia

D2C(4.1) – południowo-zachodnia i południowa

G(5.2) – centralna

Typ pośredni BE(1.8)

Ale co możemy z tym zrobić? Otóż dla każdego z typu cyrkulacji istnieje zdefiniowany teoretyczny czas trwania. W typach tych zdecydowanie przeważają typy jedno- i dwudniowe (25 i 26%), natomiast udział typów długich o czasie trwania dłuższym niż pięć dni wynosi zaledwie 13,9% wszystkich przypadków. Oczywiście to należałoby weryfikować w każdym sezonie natomiast generalnie mówi się że zmienność atmosferyczna nad naszym krajem jest bardzo duża. Jeśli chodzi natomiast o czas występowania dla poszczególnych wariantów cyrkulacyjnych wygląda to następująco.

Mamy więc sporo szczęścia ponieważ patrząc na obecne prognozy widać że zmierzamy w kierunku cyrkulacji cyklonalnej CB, a spośród wszystkich cyklonalnych typów ma ona największy potencjał jeśli chodzi o czas trwania. 50% wszystkich wystąpień to wystąpienia 3 dniowe lub dłuższe, a mając na uwadze to że transformacja do kolejnego typu trwa nawet kilka dni, jest szansa że odwilż nas do świąt nie obejmie. Innymi słowy prawdopodobieństwo lekko zimowych świąt jest w tym przypadku dość spore. Są natomiast warunki:

– musimy się załapać do puli 50% wariantów >3 dniowych – co jest prawdopodobne patrząc na prognozy
– transformacja powinna przebiegać powoli (tutaj istnieje ryzyko że południe Polski obejmie odwilż już w święta)

Rozwijając punkt drugi odwołam się do tabeli którą nazywam tabelą transformacji. Przedstawia ona bezpośrednią następczość (%) typów cyrkulacji atmosferycznej – wariant po lewej to wariant wyjściowy.

Z tabeli można wyczytać, iż obecnie modele nie serwują nam najczęściej występującej po cyrkulacji CB cyrkulacji cyklonalnej E0 (23,7%), najczęściej pojawia się odwilżowe A (11,8%) co może oznaczać że w prognozach nie wszystkie karty zostały odkryte i być może niebawem zobaczymy pełny obraz sytuacji. Natomiast w obecnej formie prognoz wraz z transformacją odwilż postępowałaby od południa co oznacza że do samego końca niepewni sytuacji pogodowej byliby mieszkańcy Polski południowej. Choć to nie jedyny problem. Białe święta zależą głównie od śniegu, a tutaj sytuacja już nie jest taka klarowna i prosta do przewidzenia. Spokojni o śnieg mogą być raczej mieszkańcy Pogórza, w innych miejscach przy takim dość gwałtownym spływie powietrza z północy, wiele może zależeć od opadów konwekcyjnych, a tutaj wiadomo – loteria.