Zima nie dla wszystkich rozpakowała jeszcze walizki. Co dalej?

Trzeba przyznać że sezon wystartował w tym roku bardzo synchronicznie z kalendarzem. Co prawda nie mamy jeszcze sopli w nosie jak to bywało w XX wieku, ale biorąc pod uwagę nasze obecne możliwości klimatyczne i to że te możliwości pozwoliły by śnieg zagościł nawet w najbardziej ignorowanych przez zimę zachodnich regionach kraju jest to sukces. Sukces obok którego nie da się przejść obojętnie, nawet gdy mieszkasz w najcieplejszym i najmniej śnieżnym mieście w tym sezonie, bo nie ulega wątpliwości że Kraków do takich się zalicza, jest to najmniej śnieżne miasto z wszystkich miast wojewódzkich, choć to nie jedyne tak mało śnieżne miasto na starcie sezonu. Pas ten ciągnie się od Krakowa wzdłuż linii Wisły na północny wschód. To te miejsca w tym sezonie nie notowały lub notowały bardzo śladową pokrywę śnieżną.

Strefa zaczyna się w Krakowie i przechodzi przez takie miasta jak Bochnia, Tarnów, Mielec, Tarnobrzeg, Radom i zmierza w kierunku Warszawy w której sezon zaczął się równie mizernie jak w Krakowie. Nietypowo mało śniegu jest też w woj. warmińsko-mazurskim – również płaty lub jego całkowity brak. Tylko nieznacznie lepiej jest w woj. lubelskim i w okolicach Trójmiasta. Pozostałe regiony mogą liczyć na zimowe widoki, ale zdecydowanie najlepiej pod tym względem jest na zachodzie kraju gdzie sytuację można porównać nawet z Pogórzem. Z miast wojewódzkich natomiast królem śniegu jest Szczecin, co jest niebywałe patrząc na to jaką ma historię opadów śniegu z ostatnich 10 lat. Poniżej mapa (kolor zielony to orientacyjna strefa z najmniejszą pokrywą lub jej brakiem).

 

Czy to jednak oznacza że te miasta mogą już skreślać grudzień jako miesiąc z zimą? Trudno powiedzieć. Patrząc na dzienne prognozy nie ma nawet cienia powodu do optymizmu, natomiast w sezonówkach i prognozach tygodniowych doszło do diametralnej zmiany która sugeruje że największy chłód przeniesie się na południe Polski czyli tam gdzie do tej pory zima była najsłabsza. Niemniej jednak nie oznacza to że zawita tam piękna zima, trzeba bowiem pamiętać że do tanga trzeba dwojga, a niestety prognozy są fatalne w przypadku opadów.

 

Temperatura:

Opady:

Powyższe mapy sugerują pojawienie się suchego wyżu Europejskiego, co już bywało widoczne w dziennych prognozach. Ja jednak nadal wstrzymywałbym się z wyrokowaniem, ponieważ dopóki nie pojawi się naprawdę mocny trend do blokowania cyrkulacji sytuacja będzie bardzo niepewna. Jeszcze nie wszystkie dzienne prognozy obejmują w pełni okres z rzekomym ochłodzeniem po 20 grudnia, co każe nam w ciemno wierzyć w scenariusz wyżu i chłodu, natomiast te prognozy które są w miarę transparentne dla tego okresu nie są spójne, a powiedziałbym że wręcz rozchwiane, a to wynika moim zdaniem właśnie z niepełnego obrazu dla przebiegu transformacji cyrkulacji, o ile ta transformacja w ogóle dojdzie do skutku i nie pozostaniemy w klinczu między zimą a jesienią, jak to miało miejsce całkiem niedawno. Moim zdaniem święta jak i cały grudzień stoją jeszcze przed wielkim znakiem zapytania. Proponowałbym więc skupić się na najbliższym ociepleniu, ponieważ nadchodzące ocieplenie może wywrócić całą sytuację do góry nogami.

Życzę jednak wszystkim żeby w końcu gwiazdor na gwiazdkę przyjechał saniami, a nie jak zwykle samochodem na letnich oponach 😉