Chłodny środek jesieni – sezon coraz bliżej

Od dobrych kilku tygodni obserwuję modele sezonowe, jako że próbuję z nich wyczytać możliwe wskazówki na nadchodzący sezon. Aktualnie nie widać specjalnych przesłanek sugerujących że sezon miałby być nadzwyczajnie ciepły. Na razie temperatura grudnia i stycznia miałaby sięgać okolic normy lub bardzo delikatnie wychodzić powyżej do około 0.5 – 1 stopnia, a jedynie luty mógłby być nieco cieplejszy. Sądzę, że o ile dla grudnia nie ma to większego znaczenia i miesiąc mógłby się okazać standardowym pogodowo miesiącem, o tyle najchłodniejszy polski miesiąc – styczeń przy takich prognozach mógłby przynieść trochę więcej niż w ostatnich latach mroźniejszych dni. Oczywiście prognozy są bardzo odległe i zbyt euforyczne zachowania odłożyłbym na później, ale przed nadchodzącym sezonem szczypta optymizmu jest jak najbardziej wskazana, choćby po to by umilić sobie coraz dłuższe spowite szarością popołudnia i wieczory, a te ostatnio zrobiły się wyjątkowo paskudne mokre i zimne i takie jeszcze przez jakiś czas pozostaną. Co do bardziej przyziemnego terminu prognoz, niestety nie widać rychłego nadejścia “Złotej polskiej jesieni” co może budzić niepokój, ponieważ październik to ostatni miesiąc w którym ochoczo mogą się jeszcze pojawiać późno-letnie akcenty pogodowe. Patrząc na prognozy średnioterminowe rysuje się nam niezbyt ciekawy obraz niżów pozbawiających nas szans na dobrą pogodę. Jesień przyzwyczajała nas w ostatnich latach do ładnej aury, czyżby tym razem miała nam zrobić psikusa i dołożyć jeszcze swoje trzy grosze do tego całego pandemicznego perpetuum mobile. Czas pokaże. Na razie w prognozach pojawiają się co najwyżej 13 stopniowe szaleństwa przy pogodnym niebie, ale to dopiero w następnym tygodniu – miejmy nadzieję że te niekorzystne prognozy zostaną tak szybko wydalone z naszej pamięci jak szybko zostały w niej zapisane – myślę że każdy z nas wolałby jeszcze skorzystać ze słońca i ciepła przed i tak nieuniknionymi chłodami jakiekolwiek by one nie były. Ja przynajmniej jestem za tradycyjnym rozkładem pór roku, bez ekstremów w obie strony.

Skupmy się jeszcze na dwóch kolejnych dobach, ponieważ modele krótkoterminowe serwują w Polsce bardzo duże sumy opadów. Od wczoraj Polska znajduje się w chłodnej masie powietrza, a powietrze to przyniósł front chłodny, sprowadził on ciągłe opady deszczu o charakterze umiarkowanym. Strefa ta opuściła już nasz kraj, ale za nią z południa znad Czech weszła kolejna związana z aktywnym „niżem genueńskim” GISELA. Strefy opadowe z południa, zwłaszcza pochodzenia śródziemnomorskiego charakteryzują się dużą wilgotnością, i tak będzie również tym razem. Jutro będzie padać bardzo mocno, a opady z biegiem dnia będą się jeszcze nasilać. Niewykluczone również że przy efekcie orograficznym sumy opadu będą wyższe od tych prognozowanych (lokalnie na południu do 15 października może spaść 50-70 litrów wody na każdy metr kwadratowy – w górach nawet do 100) Należy więc przygotować się na lokalne podtopienia i zalania. Wysoko w tarach natomiast spadnie śnieg.

Polecam śledzić sytuację na https://hydro.imgw.pl/