Czy to już koniec zimy?

Sezon zimowy 2013/2014 przyniósł niezwykle nietypową zimę. Są miejsca w Polsce gdzie śniegu tej zimy do dzisiaj nie widziano. Do takich miejsc należą głównie regiony południowo-zachodnie i częściowo zachodnie kraju gdzie zwłaszcza na Opolszczyźnie i Dolnym Śląsku przy pojawiających się frontach padał głównie deszcz, a śnieg jeśli w ogóle padał to tylko w górach. Nasze raporty pogody świadczą jednak że nawet powyżej 500 m.n.p.m śniegu było tam jak na lekarstwo. W obniżeniach terenu śnieg padał w ilościach symbolicznych i raczej się nie utrzymywał. Dodatkowo niektóre zdjęcia i doniesienia naszych użytkowników świadczą o tym że pogoda od dawna przypomina tam bardziej wiosnę niż zimę.

Tylko nieco chłodniejszą zimę mieliśmy w Małopolsce i na Śląsku. Nikomu nie trzeba przypominać że w tych regionach mieliśmy jedne z najcieplejszych Świąt Bożego Narodzenia w historii. Słupki rtęci 24 grudnia poszybowały w Krakowie czy w Katowicach do 14-15 kreski, a nad głowami ludzi zaczęły brzęczeć pszczoły.  Ochłodzenie w Małopolsce czy na Śląsku pojawiło się dopiero  w połowie stycznia. Jednak panowanie zimy trwało tam dosłownie klika dni po czym temperatura ponownie poszybowała do 10-13 stopni.

Równie słabą zimę mieliśmy na Podkarpaciu z tym ze w tym regionie dni z całodobowym mrozem było więcej, zwłaszcza w pierwszej części sezonu. Wówczas pojawiła się tam również niewielka pokrywa śnieżna. Dzięki uprzejmości Seweryna Stodolaka mieliśmy możliwość śledzenia na bieżąco sytuacji w tym regionie.

W województwach częściowo centralnych i wschodnich zima była równie krótka jednak stosunkowo mocna. Śnieg na Mazowszu czy Lubelszczyźnie po 15 stycznia pojawiał się w dużych ilościach. Dodatkowo trzymał solidny mróz.

W łódzkim, kujawsko-pomorskim, świętokrzyskim czy Wielkopolskim chwilowo trzymał mróz jednak śniegu było niewiele. Podobnie było na na zachodzie wzdłuż linii Odry gdzie śnieg niemal nie padał, a mróz pojawiał się sporadycznie.

Zdecydowanie najzimniej było na północnym wschodzie gdzie śnieg i mróz pojawiał się najczęściej.  W warmińsko-mazurskim solidne śnieżyce pojawiły się już podczas pamiętnego Orkanu Ksawery i należy zwrócić uwagę na to iż  w drugiej części zimy śnieg i mróz w tych regionach nadal pojawiał się najczęściej. Jednak równie śnieżny początek zimy mieliśmy w województwie pomorskim gdzie podczas grudniowej wichury potrafiło spaść nawet 30 cm śniegu.

Tegoroczny sezon zapisuje się więc na kartach historii jako bardzo nietypowy. Na południu bardzo ciepły z jednym bardzo krótkim incydentem zimowym, w centrum i na zachodzie stosunkowo łagodny z małą pokrywą śnieżną lub brakiem pokrywy śnieżnej, a na północy dynamiczny.

Jednak nie czas jeszcze na podsumowanie sezonu. Wszyscy wiemy jak zaskakująca w Polsce może być pogoda. Obserwując indeks NAO można odnieść wrażenie że nadal jesteśmy narażeni na zimowe niespodzianki pogodowe. Dopóki nie będziemy w odpowiednim dla wiosny nachyleniu osi ziemskiej względem słońca zima wciąż może o sobie przypominać, bowiem brak wpływu lub większy wpływ Atlantyku na obecność zimy w Europie ma znaczenie tylko w odpowiednim do tego czasie. Czas ten skończy się dopiero za kilka tygodni. Wówczas NAO będzie miało coraz mniejszy wpływ na obecność zimy, a kontrolę nad rozkładem temperatur będzie przejmowało słońce. Do tego czasu jeszcze będziemy pod dyktandem Atlantyku który słabnąc daje szanse na zimę. Pierwsza w prognozach pojawia się na przełomie lutego i marca.  Jak co roku przypominam również że w okresie od końca lutego do kwietnia polepszają się warunki dla rozwoju zjawiska snowsquall. Dzieje się tak przy spływach arktycznego powietrza z północy nad intensywniej już nagrzewaną warstwę powietrza. Wówczas zwiększa się gradient temperatury w pionowym przekroju troposfery.