Od jutra całodobowy mróz niemal w całym kraju

Dzisiejszy dzień jest ostatnim dniem kiedy nad Polską widać podział mas powietrza. Niestety większość portali i blogów swoją prognozę pogody opiera o model GFS który w ostatnich dniach bardzo zawodzi, stąd nadal w mediach można znaleźć prognozy w których widnieje podział kraju na dwie strefy- ciepłą południową i zimną północną. Podział ten niestety zakończy się jutro po południu kiedy powietrze polarnomorskie zostanie definitywnie wyparte przez arktyczne ze wschodu. Jednocześnie opadów będzie coraz mniej. O ile jeszcze dzisiaj na wschodzie kujawsko-pomorskiego i na zachodzie mazowieckiego może padać solidnie o tyle jutro słaby przelotny śnieg popada już tylko na południu, a cały kraj powoli będzie się dostawał w obręb podwyższonego ciśnienia. Wychodzi więc na to że uparte modele GEM i ECMWF odniosą zwycięstwo. Już w środę temperatura w centrum i na wschodzie spadać będzie do -20 a na południu do -15 stopni. Całkiem dobrze więc sprawdziły się moje przesłanki odnośnie całodobowego mrozu w całej Polsce po 20 stycznia. Szczęście? Nie do końca.
W tym terminie taka pogoda nie powinna nikogo dziwić. W wieloletniej historii koniec stycznia i początek lutego był i nadal jest najbardziej zimowym okresem w całym roku kalendarzowym.

Na szczęście największy mróz spodziewany jest na północy i w centrum, a nie na południu gdzie ostatnio rozwijały się krzewy i drzewa. Również oziminy nie powinny bardzo ucierpieć ponieważ korzystny dla nich jest brak nawalnych opadów śniegu który mógłby spowodować niedostatek tlenu. Co prawda w tym tygodniu śnieg może pojawić się i na południu jednak w ilościach niezagrażających rozwiniętym zbożom.

Mimo dodatniego NAO taka zima może potrwać co najmniej do końca tygodnia. Niewykluczone również że około piątku na południu pojawią się pierwsze wyczekiwane przez wszystkich fanów zimy opady śniegu. Te opady miałby podesłać kolejny ośrodek niżowy z południa kontynentu. Jednak w tej kwestii sprawa jest jeszcze sporna pamiętajmy bowiem że często strefy opadów z południa zamiast śniegu zwiastują kolejne odwilże.