Piekielny żar w Hiszpanii. Za kilka dni będzie tam nawet 40 stopni.

Pierwszy bąbel gorącego powietrza który spłynął w tym tygodniu nad Adriatyk został zniwelowany nad środkową częścią kontynentu, jednak druga porcja upału o którym wspominałem we wcześniejszym artykule zgodnie z wyliczeniami modeli zaczyna wlewać się nad Hiszpanię przez Cieśninę Gibraltarską. Wszystko dzięki specyficznemu rozkładowi ciśnienia z kroplą chłodu nad północną częścią środkowego Atlantyku i wałem wysokiego ciśnienia na południu kontynentu. Co prawda prognozy w ciągu kilku ostatnich aktualizacji uległy niewielkiej korekcie, jednak nie są one chłodniejsze od poprzednich, wręcz przeciwnie.

Niż który miał pomóc wepchnąć dużą ilość żaru znad Afryki nad Hiszpanię został odsunięty nieco na północny zachód. Nie zmieni to jednak planów cyrkulacyjnych nad Półwyspem Iberyjskim, ponieważ wał wyżowy będzie się powoli umacniał i przesuwał nad Azory, co oznacza stopniowy powrót do cyrkulacji strefowej.  Taka powolna przebudowa i wzrost znaczenia wyżu w tym regionie spowoduje że Hiszpania będzie początkowo w strefie silnego napływu powietrza z południa. Jeżeli więc w kolejnych dniach mieszkańcy Andaluzji, Estremadury czy Murcji nie zobaczą 40 stopni to na pewno temperatura przekroczy tam barierę 35 stopni. Taka temperatura nawet dla mieszkańców tych regionów bywa nie do zniesienia. Polscy turyści wyjeżdżający w te regiony muszą więc przygotować się na solidną dawkę witaminy D. Kąpiel w morzu wskazana, jednak kapelusze i filtry przeciwsłoneczne obowiązkowe.

Upał w następnych dniach w nieco łagodniejszej formie może dotrzeć również na południe Francji, gdzie zakończą go gwałtowne burze i ulewy.
W Polsce pogoda i temperatura w kolejnych dniach wciąż na dość wyrównanym poziomie. Nigdzie nie będzie upałów natomiast wszędzie pojawiać się mogą przelotne deszcze, wiosenne burze i epizodyczne ochłodzenia, tak jak to miało miejsce w ostatnich dniach.