Polska szczęśliwie unika morderczego żaru.

O sporym szczęściu możemy dzisiaj mówić jeśli chodzi o kształtowanie się temperatury  w naszym kraju ponieważ Europę zalewa gigantyczna fala żaru. Bite są rekordy temperatury, a istnieją szanse na kolejne. U nas niezbyt gorąco, a to dzięki bardzo specyficznemu rozkładowi barycznemu. Jeszcze do niedawna mówiło się że po połowie tygodnia również i nas czeka fala upału, jednak wygląda na to że nie będzie aż tak źle. Ta nietypowa sytuacja spowodowana jest przyblokowaniem przez niż znad Rosji wyżu ulokowanego nad Europą. Jednocześnie proces ten idzie w kierunku odcięcia tegoż  wyżu i ulokowania go nad Skandynawią co jeszcze wzmaga koncentrację gorącego powietrza nad środkową Europą, ale na szczęście z pominięciem środkowo-wschodniej części kontynentu w tym Polski. Możemy naprawdę odetchnąć z ulgą, gdyż scenariusz pogodowy odgrywający się za naszą zachodnią granicą, nie wyszedłby nam raczej na zdrowie. Największa fala upału obecnie obejmuje Hiszpanię, Francję, Kraje Beneluksu i Niemcy, tam słupki rtęci dochodzą do rekordowych 40-45 stopni! Według Météo-France we Francji padł temperaturowy rekord wszech czasów (46 stopni – Verargues), rekordy padały również w Belgii i Holandii gdzie takich temperatur jak wczoraj nie notowano od lat 40 – tych ubiegłego wieku (38-39 stopni). Podobnie było w Niemczech gdzie również padł najprawdopodobniej rekord absolutny. DWD podaje iż nieoficjalny rekord odnotowany został w Geilenkirchen – 40.5 C. Dzisiejszy dzień będzie najprawdopodobniej i przynajmniej na razie ostatnim tak gorącym dniem na zachodzie i w środkowej części Europy. Ponownie najcieplej będzie we Francji i Krajach Beneluksu gdzie znów możliwe są przekroczenia 40 stopni i kolejne rekordy. Natomiast od piątku będzie tam o 10-15 stopni chłodniej.

U nas nadal powinno być stabilnie. Przekroczenia 30 stopni mogą zdarzyć się dopiero w weekend, ale i to nie jest pewnik. Przy tym będzie raczej pogodnie, ale mogą się zdarzyć również przelotne opady i burze, zwłaszcza na wschodzie kraju.