Przed nami dwie ciężkie doby, będzie upalnie, parno i burzowo. Odetchniemy w poniedziałek.

Prognozy które przedstawiłem przed tygodniem sprawdziły się tylko częściowo, ponieważ bąbel gorącego powietrza nie dotarł aż tak wysoko w płaszczyźnie równoleżnikowej aniżeli wyliczały to wcześniej modele numeryczne. Według wyliczeń sprzed tygodnia upał miał dotrzeć aż nad Bałtyk dzięki stacjonowaniu zatoki górnej nad Francją. Jak się okazało została ona odcięta znacznie szybciej, a w jej miejscu już za trzy dni pojawi się wał wysokiego ciśnienia gwarantujący napływ do Polski powietrza z północnego zachodu i ochłodzenie. Po zatoce pozostanie wówczas już tylko odcięta kropla chłodu która zniknie szybko nad Hiszpanią.

Prognozowany upał pojawił się również 2 dni wcześniej niż zakładały to modele i będzie trwał krócej. Nie zmienia to jednak faktu że jutro w całej południowej i częściowo centralnej Polsce posypią się trzydziestki, a na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie lokalnie może być nawet 35 stopni. W niedzielę upał pozostanie jeszcze na krańcach wschodnich, a definitywnie odetchniemy z ulgą poniedziałek. Niestety za gwałtownymi zmianami prawie zawsze podążają konsekwencje.

Dwa najbliższe dni przyniosą nam bardzo parną i niestabilną masę powietrza, co jeszcze podwyższy temperaturę odczuwaną. Wraz z tymi niezbyt pożądanymi atrakcjami pojawią się również burze które w połączeniu z upałem pogorszą warunki biometeorologiczne. Taką burzową goryczkę będziemy przełykać przez cały weekend jednak zdecydowanie najsilniejszych zjawisk burzowych spodziewamy się w niedzielę, kiedy to od zachodu wkroczą do Polski fronty – najpierw chłodny, a następnie zokludowany. Niewykluczone wówczas będzie powstanie większego ośrodka mezoskalowego który aktualnie w prognozach pojawia się na południu kraju. Jego przybliżoną trasę (jeśli takowy MCS się pojawi) poznamy zapewne w ciągu kolejnej doby.

Po szczegółowe prognozy konwekcyjne tradycyjnie odsyłam na fanpage do Konrada. https://www.facebook.com/pages/%C5%81owcy-%C5%9Anie%C5%BCyc/249969905136878