Rolnicy i ogrodnicy z niepokojem patrzą w niebo. Gwałtowne nadejście zimy zagraża plonom?

W ostatnich tygodniach mieliśmy okres który śmiało można określić jako meteorologicznie “nudny”. Niezmiennie w rejonie Wysp Brytyjskich stacjonowały niże które przynosiły suchą i ciepłą pogodę w centralnej Europie. Dodatkowo na południu Europy panowały rozległe wielocentryczne wyże, między którymi bardzo rzadko pojawiały się wtórne płytkie niże generowane na skutek spływania przez Francję i Hiszpanię zimnego powietrza nad Morze Śródziemne. Taka sytuacja trwa już prawie miesiąc dlatego do niedawna wszystkie prognozy sprawdzały się niemal w 100%. Jedynie gdzieniegdzie na blogach czy w serwisach pogodowych pojawiały się odważne prognozy dotyczące incydentów zimowych, które jednak nie pojawiły się. Okres ciepłej, stabilnej pogody wprowadził trwałe zmiany w przyrodzie których cofnąć niestety już się nie da. Z kraju docierają niepokojące sygnały o zakwitaniu drzew i krzewów owocowych oraz pojawianiu się pojedynczych osobników pszczół które wybudziły się z zimowego letargu. Niestety osobniki te mogą nie przetrwać zimy ze względu na ograniczoną ilość pokarmu, lub nagły atak mrozów. Pąki puszczają również krzewy ozdobne takie jak magnolie czy wierzby mandżurskie co niestety może spowodować że gatunki te odchorują owe ciepłe chwile w okresie wegetacyjnym.

Zarówno sadownicy jak i ogrodnicy z niepokojem obserwują prognozy pogody. Jednak wiosenna aura która towarzyszy nam od prawie miesiąca może wpłynąć również niekorzystnie na rolnictwo. Taka pogoda niebezpieczna jest dla ozimin, a zwłaszcza dla rzepaku- co potwierdził w swoich słowach Krzysztof Rzewuski z siedleckiego Oddziału Mazowieckiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego.
Rośliny ozime nadal nie zakończyły wegetacji. Bardzo dobry stan roślin może doprowadzić do obumarcia roślin przy nagłych obfitych opadach śniegu i niskich temperaturach.  Rośliny przygotowują się do zimy stopniowo jednak przez wysokie temperatury proces jarowizacji w tym roku jest spowolniony.

Dla przeciętnego Kowalskiego taka sytuacja pogodowa jest komfortowa. Termicznie czujemy się zadowoleni, a w kieszeniach przybywa złotówek zaoszczędzonych na ogrzewaniu. Jednak skutki ciepłej zimy możemy odczuć dopiero po kolejnym sezonie wegetacyjnym kiedy to produkty żywnościowe podskoczą o kolejną przysłowiową złotówkę.

Jaka więc będzie pogoda i czy mamy się czego obawiać?

Stabilne prognozy skończyły się w raz z przejściem indeksu Oscylacji Północnoatlantyckiej do wartości obojętnych, co już doskonale widoczne jest na wykresach dostarczanych przez National Oceanic and Atmospheric Administration. Dodatkowo w prognozach NAO ponownie zaczęło balansować przy wartościach lekko dodatnich i ujemnych. Okres niestabilnych prognoz potrwa prawdopodobnie do czasu aż NAO ponownie podskoczy do wartości wysokich lub spadnie znacznie poniżej zera. Gdy to nastąpi pojawi się ocieplenie lub trwała zima. Jednak jak na razie ani siarczystych mrozów, ani gigantycznych śnieżyc nie widać. Co prawda temperatura w połowie przyszłego tygodnia zacznie spadać jednak na szczęście stopniowo. Zima z całodobowym lecz jeszcze niezbyt uciążliwym mrozem i pokrywą śnieżną  pojawi się najprawdopodobniej dopiero w kolejnym tygodniu dlatego jest jeszcze szansa na w miarę stopniowe przejście do warunków zimowych i stabilizację sytuacji w przyrodzie. Trzymajmy kciuki.