Układ MEC wstępem do potężnego uderzenia zimy.

Myślę że bardzo duża frekwencja makrotypu południkowego nad Polską i ciągłe poruszanie kwestii niżów śródziemnomorskich to bardzo dobry moment by trochę przybliżyć ich problematykę. To również dobra chwila by wyprowadzić na światło dzienne trochę terminów których użycie nie było do tej pory bardzo powszechne. Przede wszystkim należy zacząć od tego że nie wszystkie niże występujące nad Morzem Śródziemnym to niże śródziemnomorskie, 10% z nich nie ma charakteru autochtonicznego – innymi słowy zdarzają się sytuacje że niż nad Morzem Śródziemnym jest jedynie przybyszem który postanowił nad akwenem nabrać sił. Kolejna rzecz, to odsetek niżów genueńskich w całej puli niżów śródziemnomorskich. Według badaczy klimatu cyklogeneza 77% niżów śródziemnomorskich odbywa się nad Zatoką Genueńską, co dla nas oznacza to, że nie każdy niż napierający z południa będzie mógł być sklasyfikowany jako niż genueński.  Dlatego w nomenklaturze naukowej powszechny jest skrót MEC (Mediterranean European Cyclones) który w prawidłowy sposób identyfikuje każdy niż pochodzenia śródziemnomorskiego. Według bardzo starej, pochodzącej z dziewiętnastego wieku klasyfikacji szlaków Van Bebbera takie niże przemieszczają się nad Polskę trasą Vb, współcześnie według klasyfikacji Bielec-Bąkowskiej trasą T7. Dokładny podział tras niżów Vb postaram się opisać w innym poście. Na początku XX wieku szacowało się że niże MEC przebiegające trasą T7 stanowią 15% wszystkich niżów nad Europą, natomiast obecnie uważa się że trasą tą przechodzi 10 układów MEC rocznie, z tym że część z nich wędruje przez Ukrainę, a część przez Polskę. Należy tutaj podkreślić że ogromny bo aż  88% – owy odsetek powodzi w Polsce związany jest z działalnością układów MEC na trasie Vb. Zdarza się to szczególnie latem, natomiast niże głębokie zimą są mniej częste. Niże MEC przemieszczają się w kierunku Europy Środkowo-Wschodniej głównie przy występowaniu południkowych form cyrkulacji w środkowej i górnej troposferze, jest to bardzo charakterystyczna ich cecha, co jednocześnie tłumaczy ich zmniejszoną frekwencję podczas makrotypu W (cyrkulacji strefowej). Podstawowymi czynnikami aktywizującymi niże MEC są: zatoka w polu powierzchni izobarycznej 300 hPa nad zachodnią Europą, dywergencja na wysokości tropopauzy i znaczne kontrasty termiczne przy udziale form południkowych. Szczególnie silnym czynnikiem może być sezonowy napływ ciepłego powietrza w zjawisku Sirrocco (napływ bardzo ciepłego powietrza znad Afryki nad Basen Morza Śródziemnego) przy jednoczesnym gwałtownym napływie bardzo zimnego powietrza z północy. Te zjawiska szczególnie mocno intensyfikują się wczesną wiosną i późną jesienią. W niektórych pracach badawczych sytuacje w których występują niże Vb sklasyfikowano jako tzw. bruzdę cyklonalną (TrM) w której niże znajdujące się na wschód od Polski tworzą cyrkulację wschodnią. Głównym czynnikiem sprzyjającym takiej sytuacji jest położenie i amplituda fali długiej w środkowej i górnej troposferze. Dolina tejże fali występuje w tym przypadku nad Europą środkową.

Wygląda na to że obecnie mamy do czynienia z bardzo złożonym ale historycznie już znanym układem fali długiej który bardzo przypomina układ podczas uderzenia jednej z najbardziej śnieżnych i mroźnych zim ostatniej dekady (w 2010 roku). Wówczas fala długa zalegała nad Europą w bardzo podobny sposób tworząc trzy jej wycinki, jeden nad Atlantykiem, drugi nad Europą zachodnią i trzeci nad Europą Środkową, taka sytuacja sprzyjała wówczas rozwojowi serii niżów MEC i ich wędrówce na wschód. Ta wędrówka niżów na wschód wspomagała napierający od wschodu kontynentalny układ wysokiego ciśnienia w pompowaniu bardzo mroźnego powietrza z północnego wschodu nad Europę. Nie wiemy jeszcze jaki będzie dokładny przebieg aktualnego scenariusza pogodowego, ale uśrednione prognozy które prezentowałem w ostatnim artykule są nadal aktualne i podbijane przez wiązki dzienne.

Zimę rozpoczniemy od dnia jutrzejszego kiedy przez Polskę przetoczy się głęboki układ MEC z obfitymi opadami śniegu i silnym wiatrem. Padać będzie w całej Polsce południowej i południowo-wschodniej oraz częściowo centralnej. Szczególnie mocno na północy Małopolski(20-30cm), Śląsku(20-30cm), Opolszczyźnie (20-30cm), w województwie świętokrzyskim (20-30cm), na południu łódzkiego i mazowieckiego (10-20cm) oraz na Podkarpaciu (20-30cm), Lubelszczyźnie (30-40cm). Dodatkowo nad południową Małopolską i Podkarpaciem istnieje duże ryzyko chwilowego skoku temperatury na wysokości 850hPa i powstania strefy opadu deszczu lodowego i marznącego deszczu. Drogowcy będą mieć od jutra urwanie głowy, a to tylko wstęp, bo zima nieubłaganie się rozpędza.