Weekend brzydki – do kraju płynie chłód.

Tegoroczny kwiecień prawdopodobnie zapisze się na polskich kartach meteorologii jako dość kapryśny i zróżnicowany pod względem temperatury w poszczególnych regionach kraju. Pomimo iż nie pojawiły się żadne większe opady śniegu, a co za tym idzie trwała pokrywa śnieżna, to termicznie kwiecień na wschodzie Polski nie należy do ciepłych. Średnia temperatura oscyluje tutaj poniżej normy wieloletniej za sprawą spływów zimnych mas powietrza z północy.  W centrum temperatura utrzymuje się w normie wieloletniej, pomimo że termicznie niekoniecznie jesteśmy zadowoleni. Tutaj po znacznie cieplejszym marcu w porównaniu z normą wielu z nas nastawiło się na rychłe nadejście wiosny. Wyjątek stanowi południowy zachód gdzie norma przekroczona jest o 1-2 stopnie. W tych regionach od dawna nie mieliśmy przymrozków, a przyroda dość mocno została pobudzona do życia. Nadchodzący weekend tą średnią zwłaszcza na wschodzie może ponownie obniżyć, ponieważ w wielu miejscach temperatura za dnia może nie przekraczać 10 stopni, a nocami jedynym ratunkiem przed przymrozkami będzie zachmurzenie nie pozwalające na wypromieniowanie energii cieplnej z warstwy przyziemnej troposfery.

Do Polski ponownie po kilku cieplejszych dniach napłynie zimne powietrze pochodzenia arktycznego. Nastąpi to po specyficznej transformacji cyrkulacji do południkowej z wyżem w okolicach Wysp Brytyjskich i górną zatoką na wschodzie kontynentu. Taki układ występował już wielokrotnie w ostatnich miesiącach. W sytuacji takiej górna zatoka płynie daleko na południe prowadząc po swojej zachodniej stronie chłód. W kolejnych dniach sprowadzi to kolejny zimowy epizod do Turcji. Pomimo że brzmi to trochę jak opowiadanie science fiction to taki epizod jest całkiem prawdopodobny. Dodatkowo po kilku śnieżnych dniach temperatura w tureckich górach spaść może do kilkunastu stopni poniżej zera. U nas ta zimna masa powietrza w weekend na 850 hPa poprowadzi izotermę w okolicach 4-6 stopni poniżej zera. W związku z tym nie wykluczamy pojawienia się opadów deszczu ze śniegiem i śniegu o charakterze konwekcyjnym zwłaszcza na wschodzie kraju.

Taki chłodniejszy epizod potrwa do początku przyszłego tygodnia po czym ponownie ociepli się o kilka stopni, jednak na razie upału nie widać. Dla przyrody jest to dobra wiadomość, ponieważ po suchej zimie z pewnością od gorącego powietrza roślinom bardziej przyda się deszcz, na co liczymy.