Widać zmiany na lepsze – pogoda powinna się poprawiać.

Przyczyną pogodowego zamieszania jakie mieliśmy w ostatnich dniach była cyrkulacja południkowa. Dokładnie widać to na wykresach NAO które weszły w fazę negatywną i w tejże fazie powinny pozostać jeszcze przez kilka dni. Scenariusz pogodowy jaki zafundowała nam cyrkulacja południkowa to adwekcja ciepłego powietrza w zeszłym tygodniu, oraz załamanie pogody przed i w trakcie weekendu, co zaowocowało spływem chłodu i miejscami paskudną pogodą. Stało się tak ze względu na zwrot cyrkulacji w przeciwnym kierunku. Najpierw odcięta kropla chłodu nad Półwyspem Iberyjskim doprowadziła do napływu cieplejszego powietrza z południa nad Europę Środkową, a następnie tworzące się płytkie niże na południu kontynentu przemieszczając się na wschód spowodowały że po ich zachodniej stronie popłynął chłód z północy.  Jest to dość klasyczny scenariusz przy cyrkulacji południkowej występujący nad Europą również zimą, wówczas w Polsce często mamy do czynienia z gwałtownymi ochłodzeniami i silnymi opadami śniegu. Gdyby więc taka sytuacja wystąpiła zimą, prawdopodobnie mielibyśmy sporo problemów na drogach.

Kolejne dni powinny przynosić już stopniową zmianę pogody polegającą na umacnianiu się górnego klina nad Europą. Co prawda w prognozach widać pewne ryzyko pojawienia się kolejnej kropli chłodu nad Atlantykiem mogącej nieco utrudnić rozbudowę wyżu, jednak ten nie powinien mieć problemu z jej blokowaniem, w następnych dniach mocno napierał będzie w kierunku zachodniej Europy co najprawdopodobniej zaowocuje napływem powietrza suchszego i cieplejszego. Być może już w ten weekend na termometrach ponownie gdzieniegdzie zobaczymy ponad 20 stopni. Z pewnością nie będzie jeszcze upałów, ale po takim szoku termicznym jaki zafundował nam niż “Yekaterina” i “Zooey” słońce i 20 stopni będzie pożądanym scenariuszem pogodowym. Tego nam wszystkim życzę.