Z soboty na niedzielę nadejdzie prognozowane ochłodzenie.

Długa fala o której wspominałem w poprzednim komentarzu, od jutra zacznie silnie propagować na południe, a mocno zarysowana na mapach geopotencjału górna zatoka ściągnie do Polski po swojej zachodniej stronie znacznie zimniejsze powietrze z północy. Wraz z napływem chłodnego powietrza od niedzieli możliwe będą przelotne opady deszczu ze śniegiem i śniegu, jednak tak jak pisałem w trwającej pod poprzednim artykułem dyskusji znaczacych przyrostów pokrywy śnieżnej nie powinniśmy się spodziewać, wszędzie bowiem temperatura oscylować będzie w przedziale 0-5 stopni, jedynie w górach gdzie izoterma 0 zejdzie bardzo nisko już teraz napadać może trochę śniegu, tam też w strefie opadu z południa może się pojawić silny efekt orograficzny. Prawdopodobnie nie będzie również odcięcia zatoki, dlatego nie należy się spodziewać silnego wspomagania transportu chłodu ze strony potencjalnych wtórnych układów niżowych.

Na dolnych mapach ciśnienia widać natomiast coś na kształt ośrodka niżowego z trzema wtórnymi zatokami, jedną nad Niemcami, drugą sięgającą nad środkowe Włochy, trzecią nad Ukrainą. Strefa znad Włoch najprawdopodobniej zahaczy w niedzielę o południową Polskę sprowadzając omawiane wcześniej opady stałe i mieszane. W kolejnych dniach fala prawdopodobnie odsunie się na północ dając odetchnąć na kilka dni meteopatom, ciśnienie podskoczy do góry, ale temperatura nie ulegnie większym zmianom. Na termometrach wciąż przedzimie, niskie 0-5 stopni za dnia, a nocami przyrozki. Cieplej będzie jedynie na Pomorzu- tam powyżej piątki.

Drugie zejście fali najprawdopodobniej nastąpi w okolicach 27 listopada, nie wiadomo natomiast jaki wariant pogody przyniesie. Modele nie są jeszcze co do tego zgodne. Aktualnie ECMWF prognozuje większe ochłodzenie, ale uśredniając jego wcześniejsze odsłony taki scenariusz wydaje się raczej mało prawdopodobny.